Good luck, Perfect Dark!
Daniel Carrington, Perfect Dark

Recenzja

Poniższa recenzja została napisana na potrzeby strony perfectdark.pl przez Blizza w 2009 roku.

Przeszłość

Na wstępie muszę powiedzieć, że to dość ciekawe uczucie, recenzować grę, w którą gra się od dziewięciu lat. Kiedy zaczynałem w nią grać i gdy z wypiekami na twarzy czytałem recenzję w magazynie Neo Plus nie przypuszczałem jeszcze, że kiedyś będę sam recenzował w nim gry. Dzisiaj mam na koncie wiele zrecenzowanych na łamach tego pisma pozycji, także gier FPP, wśród których znajduje się także Perfect Dark Zero, kontynuacja legendarnego tytułu Rare. Dlatego siadając do napisania tej recenzji spoglądam w swoją przeszłość jako gracza i recenzenta, i zastanawiam się – jak jakakolwiek gra wideo mogła być aż tak dobra?

W połowie 2000 roku Perfect Dark po prostu wgniotło mnie w ziemię. Nie przypuszczam, aby jakakolwiek inna gra zrobiła na mnie aż takie wrażenie. W momencie jej premiery posiadałem jedynie konsolę Sony Playstation, i mimo, iż bardzo lubiłem gry FPP, nie było ich na tej platformie dostępnych zbyt wielu. To, co ukazało się moim oczom, kiedy u kolegi zobaczyłem po raz pierwszy przygody Joasi, było dla mnie wprost niewyobrażalne. Jakim cudem ja mam w domu co najwyżej Medal Of Honor i Quake 2, a na czyjejś konsoli dzieją się aż takie cuda?

First Contact

Pierwszą rzeczą, która robiła piorunujące wrażenie, była oczywiście niesamowita wprost oprawa graficzna. Przyzwyczajony do rozpikselizowanych, pełnych przekłamań obiektów i braku jakichkolwiek efektów graficznych nie byłem przygotowany na to, co ujrzałem. Znakomite, pozbawione poprzez zastosowanie efektu rozmycia widocznych kwadratów tekstury, wysoka rozdzielczość, efekty świetlne, wspaniałe, wyraziste i żywe kolory – coś wprost niesamowitego. Gdy minął pierwszy szok spowodowany jakością grafiki przyszła pora na rozpoczęcie zabawy i zapoznanie się z mechanizmami rozgrywki. A te okazały się na tyle rewolucyjne i genialne, że Perfect Dark miało zagościć w moim życiu na wiele lat.

Zamiast klasycznego menu centralnym punktem gry jest budynek Instytutu Carringtona, instytucji, w której pracuje główna bohaterka gry, Joanna Dark. Joanna jest świeżo upieczoną agentką specjalną, która ukończyła treningi z najwyższym wynikiem w historii. Tym właśnie zapracowała na przydomek Perfect Dark. Po całym terenie Instytutu możemy poruszać się bez ograniczeń. Pracują w nim także inne osoby, które spotkamy podczas naszych wędrówek. Terminale, przy których pracują inni pracownicy pozwalają dowiedzieć się wielu rzeczy o świecie gry i przebiegu wydarzeń w których uczestniczymy podczas gry. Sprawdzić tu można miejsca, osoby, kluczowe zdarzenia i inne ciekawostki. W innym z terminali możemy włączyć cheaty (jeśli już jakieś zdobyliśmy). Jeszcze inne terminale umożliwiają nam trenowanie w obsłudze gadżetów, z którymi przyjdzie nam spotkać się podczas wykonywania misji. W instytucie znajdziemy także strzelnicę, na której można potrenować korzystanie z broni, komnatę do treningu w wirtualnej rzeczywistości i inne atrakcje. Oczywiście, jeśli gracz nie chce chodzić po pokojach i odkrywać tajemnic Instytutu w skórze Joasi, może także w dowolnym momencie wcisnąć przycisk Start na padzie i skorzystać z menu ekranowego.

2023 A.D.

Pierwszym trybem zabawy, jaki rzuca się w oczy, jest oczywiście tryb fabularny. Składa się na niego siedemnaście podstawowych misji, opowiadających historię międzyplanetarnego konfliktu i walki Instytutu Carringtona z megakorporacją dataDyne. Historia opowiadana jest przy pomocy świetnie zrealizowanych przerywników filmowych, których na kartridżu zmieściło się ponad pół godziny. Wszystkie dialogi w grze są mówione, także te podczas samej rozgrywki, w których Joanna komunikuje się z różnymi osobami przez radio. Przed każdą misją gracz może także zapoznać się z obszernym opisem stojących przed nim zadań i czyhających na niego niebezpieczeństw. Ciekawostką, unikalną chyba w skali całego gatunku, jest pewien stopień nieliniowości, który powoduje, że w kolejnych misjach pewne sytuacje zmienią się w konsekwencji naszych zachowań w poprzednich poziomach. Przykładem może być misja, pod koniec której Joanna dostaje się na pokład samolotu Air Force One. Może skończyć ją zakradając się do samolotu przez wejście serwisowe, bądź wejściem głównym, a w zależności od tego kolejna misja zacznie się w różnych miejscach poziomu. Plansze pełne są sekretów, takich jak poukrywane bronie, smaczki fabularne i żarty programistów, które znajdą tylko najbardziej wnikliwi gracze. Dzięki temu gra sprawia wrażenie bardzo dobrze przemyślanej i rozbudowanej.

Same poziomy, w których przyjdzie graczowi wykonywać misje, są bardzo pomysłowo zaprojektowane i różnorodne. Od wieżowca korporacji, przez rozległą willę, bazę wojskową, pokład samolotu, łodzi podwodnej, statku kosmicznego, aż po sam Instytut i odległą planetę – wszystko sprawia świetne wrażenie. Podczas misji gracz wypełniać będzie rozmaite zadania, w wykonaniu których przyjdą mu z pomocą zmyślne szpiegowskie gadżety, takie jak kamera holograficzna, urządzenie do łamania szyfrów, różnego rodzaju skanery czy zdalnie sterowane kamery. Podczas wykonywania misji nacisk położony jest na wykonywanie poszczególnych misji, a nie tylko na walkę z przeciwnikami. Dzięki temu, mimo, iż walki z przeciwnikami będą częste, nie odnosi się wrażenia, że jest to strzelanie dla strzelania, a faktyczne pokonywanie przeszkód stojących na drodze do wykonania zadania. Kiedy jednak dochodzi do wymiany ognia, można skorzystać z przebogatego asortymentu wspaniale zaprojektowanych narzędzi zniszczenia.

Środki zagłady

Perfect Dark to gra, w której znajduje się najlepiej dobrany arsenał broni, jaki kiedykolwiek pojawił się w grach FPP. Znajdziecie w nim praktycznie wszystko – od noża, kuszy, pistoletów i karabinów, przez strzelby, broń maszynową i automatyczną, wyrzutnie rakiet i granatniki, a na bombach, minach, granatach i broniach eksperymentalnych kończąc. Każda z broni ma dwa tryby strzału, każda ma znakomity design, przeładowaniu każdej towarzyszy wspaniała animacja, a dobywające się z głośników podczas strzałów odgłosy to mistrzostwo świata. Wiele pomysłów zastosowanych w tej pozycji wyprzedziło wprost swoje czasy. To tutaj pojawił się railgun strzelający przez ściany, który za pomocą modułu rentgenowskiego pozwalał podglądać innych graczy. To tu pojawiła się wyrzutnia rakiet, której rakietami można sterować w trybie FPP, ścigając uciekinierów i detonując ją w wybranym momencie. To tutaj pojawiły się granaty, odbijające się bez przerwy od ścian niczym kauczukowe piłeczki, detonujące się w pobliżu wrogów. To tu mamy bronie dające niewidzialność, karabin z budowaną miną zbliżeniową, dzięki któremu zastawimy pułapkę na przeciwnika, pistolety strzelające wybuchowymi pociskami, granaty rozbrajające i oślepiające przeciwników, samonaprowadzające rakiety i mnóstwo innych oryginalnych rozwiązań. Poznanie wszystkich plusów i minusów konkretnych zabawek zajmie wam bardzo wiele czasu. Znajdująca się w budynku Instytutu strzelnica pozwoli nie tylko podnieść umiejętność posługiwania się każdą z broni, ale także da możliwość dowiedzenia się o nich czegoś ciekawego. Jeżeli w treningach zdobędziemy najwyższe odznaczenia, odblokujemy także bonusowe bronie znane z poprzedniczki Perfect Dark, czyli pukawki Jamesa Bonda z 007: Goldeneye.

Single Player

Perfect Dark jest jedną z najbardziej rozbudowanych gier wideo w historii. Podzielona na siedemnaście głównych misji kampania jest tak naprawdę tylko początkiem zabawy. Wraz ze wzrostem poziomu trudności przeciwnicy są celniejsi i zadają większe obrażenia, amunicji jest mniej, a zadań do wykonania przybywa. Niejednokrotnie dopiero gra na średnim, czy wysokim poziomie, daje dostęp do zablokowanych wcześniej fragmentów poziomu. Ukończenie każdego z poziomów trudności daje dostęp do jednej z trzech bonusowych misji, w których pokierujemy krokami innych osób przedstawionych w fabule gry i poznamy wydarzenia z innej perspektywy. Po ukończeniu trzeciego poziomu trudności otrzymamy także dostęp do poziomu Perfect Dark, który umożliwia graczowi ustawienie odpowiednich parametrów poziomu trudności. Oprócz zwykłego przejścia każdej z misji warto także spróbować odblokować cheaty. Aby je zdobyć, konieczne będzie zaliczenie konkretnych misji na odpowiednich poziomach trudności, i to w ściśle ograniczonym czasie. Same cheaty pozwalają pobawić się grą na przeróżne sposoby, pozwalając na włączenie nieśmiertelności, skorzystanie z niestandardowych broni, pozbawienie przeciwników uzbrojenia, wyłączenie światła na poziomach i wiele innych sposobów. Jeśli dodamy do tego wszystkiego rozmaite rzeczy, które można zrobić w Instytucie Carringtona oraz strzelnicę, uzyskujemy obraz ogromnej kampanii dla pojedynczego gracza. Oprócz tego gra umożliwia zabawę w trybie kooperacji, gdzie zabawa może toczyć się na podzielonym ekranie, bądź z postacią sterowaną przez konsolę. Szalenie oryginalnym trybem zabawy jest Counter-Operative, który pozwala jednemu z graczy na podjęcie próby zaliczenia misji, drugiemu natomiast daje możliwość wcielenia się w przeciwników, znajdujących się na planszy. Gdy sterowany przez niego przeciwnik zostanie przez gracza zabity, nastąpi przejęcie kontroli na kolejnym z wrogów, itd.

Mutliplayer frenzy

Na osobny akapit zasługuje Combat Simulator, czyli właściwy tryb dla wielu graczy. Pozwala on na wspólną zabawę na podzielonym ekranie czterem osobom. W rozgrywce może także uczestniczyć do ośmiu botów, zwanych tu symulantami. Combat Simulator stanowi grę samą w sobie. Na początku zabawy nie oferuje zbyt wielu opcji konfiguracyjnych. Dopiero, gdy gracz zacznie przechodzić kolejne zadania ze specjalnej listy trzydziestu wyzwań, pojawią się w nim nowe bronie, plansze, tryby gry i opcje konfiguracyjne. Każdy z challenge’y można przejść zarówno w jedną, dwie, trzy jak i cztery osoby. Odblokowanie wszystkich wyzwań daje dostęp do pełnej zawartości trybu Combat Simulator. Gra oferuje sześć trybów gry multiplayerowej, od zwykłego deathmatcha, przez wariację na temat Capture the flag, zabawę w pogoń za trzymającym walizkę, King of the Hill, aż po tryby w których wykradamy dane z terminali. Każda rozgrywka jest inna, ponieważ na każdej z plansz pozycje baz, walizek, terminali czy komnat do przejęcia są losowe. W każdym z trybów gry można grać drużynowo – Perfect Dark obsługuje do ośmiu drużyn, którym można nadać nazwy. Dzięki botom można zawsze skonstruować jakąś ciekawą partię. Każdy z botów ma edytowalny wygląd, poziom umiejętności (jeden z sześciu) oraz pewien styl osobowości, determinujący to, w jaki sposób zachowa się podczas rozgrywki. Może na przykład starać się pozbawić lidera prowadzenia, walczyć z tymi, którzy ostatnio go zabili, czy wreszcie poruszać się powoli, ale za to zawsze z dodatkowym pancerzem. Mecze w Perfect Dark są konfigurowalne w bardzo szerokim zakresie – zarówno jeśli chodzi o punktację, jak i specjalne opcje konfiguracyjne. Włączenie zabijania jednym strzałem czy spowolnienie gry to tylko wierzchołek góry lodowej. Punktację można ustawiać co jeden w ogromnym zakresie. Skonstruowanie więc dwunastominutowego meczu do czterdziestu jeden punków indywidualnych lub stu trzydziestu dwóch drużynowych jest wykonalne. Niektóre z opcji konfiguracyjnych znacznie zmieniają sposób rozgrywki, np. definiując, czy osoba uciekająca z walizką będzie mogła strzelać, czy też nie. Inne z kolei stanowią tylko wisienkę na czubku tortu, np. dodając efekt paintballa do broni. Gra pozwala zapisać zestawy naszych ustawień, dzięki czemu opcji nie musimy za każdym razem konfigurować ręcznie. Także nasz dokonania nie idą w zapomnienie, ponieważ gra skrupulatnie odnotowuje nasze statystyki.

To już jest koniec...

O grafice pisałem na samym początku, lecz jeszcze raz przywołam tutaj moją opinię. To absolutny numer jeden w kwestii oprawy, jaki znaleźć można na Nintendo 64. Podobnie wysokiej klasy jest dźwięk. Oczywiście dziś gra nie robi już żadnego wrażenia, ale pamiętajmy, że to tytuł nie z poprzedniej, a sprzed dwóch generacji konsol, i wtedy szesnaście megabajtów pamięci RAM było w konsoli szczytem marzeń. Świetnie natomiast do dnia dzisiejszego broni się ścieżka dźwiękowa. Bogata lista różnorodnych utworów powoduje, że muzyka nie nudzi się nawet po wielu godzinach zabawy.

Czy Perfect Dark jest grą bez wad? Zasadniczo odpowiedź na to pytanie jest twierdząca, choć pewne niedoróbki się zdarzają. Największą bolączką są zwolnienia animacji, jednak należy je zrzucić na karb ograniczeń sprzętowych – i tak to, co twórcy gry osiągnęli na Nintendo 64 zapiera dech w piersi. Gdy na ekranie dzieje się naprawdę wiele gra potrafi zwolnić, szczególnie podczas wyjątkowo intensywnych potyczek wieloosobowych na podzielonym ekranie. Oprócz tego zarzutu wśród wad wymienić można także jeden czy dwa bugi oraz dziwne rozwiązania projektowe, które jednak są tak nieznaczące, że w żaden sposób nie mogą rzutować na ocenę tej wspaniałej gry.